Kategoria: Blog  13 sierpnia 2010

Galerie, galerie!

zakręcona mozaika/MarzenaBeata

zakręcona mozaika/MarzenaBeata

Jak pisałem we wstępie do tego blogu, postanowiłem prezentować na nim prace autorów, którzy zdecydowali się na umieszczenie ich na portalu National Geographic.

Galerii internetowych jest wiele. Najczęściej są to tzw. galerie własne. Kto chce to wrzuca swoje dzieła, a innym albo to się podoba albo omijają z milczeniem. Ja wprowadzam zasadę „marchandową” – w mojej galerii będą prace, które uznam za dobre i autorów, których uważam za wartych pokazywania. Może niektórych to zezłości, ale cóż, skoro zdecydowali się na prezentację swoich prac wykorzystując serwery National Geographic, to muszą ponosić pewne konsekwencje. A jedną z nich jest przybliżenie ich twórczości jeszcze dalej, niż tylko w kategorii „moje prace”.

Ruiny zamku w Mirowie koło Częstochowy/andkry

Ruiny zamku w Mirowie koło Częstochowy/andkry

W przypadku tych, którzy umieszczają swoje zdjęcia w galeriach użytkowników z czystej pasji fotografowania będzie to pewna forma publikacji (za darmo, żeby nie było wątpliwości. Regulamin portalu National Geographic pozwala na to) i uhonorowania co zdolniejszych.

Ażeby było zgodnie z zasadą „uczyć, bawiąc” pokazywać będę tych autorów, od których warto się uczyć i brać za wzór. Miejscem na „chlastanie” są „oceny fotografów NG”. Tutaj będzie „creme de la creme” czyli przykłady dobre i godne naśladowania, na których, przy okazji będzie można wytłumaczyć istotne i dobre atrybuty wartościowej fotografii.

Ze względów formalnoprawnych, autorzy prac będą przedstawiani w taki sposób w jaki zaprezentowali się w swoim profilu, czyli „nickami”, a nie nazwiskiem. Skoro większość przedstawia się w ten sposób, nie można ujawnić ich nazwisk. Jeśli komuś to przeszkadza, to jedyne co mogę poradzić to ujawnienie się na swoim profilu. Tak to jest i już.


Śmigus dyngus/Wchojnacki
Śmigus dyngus/wchojnacki

Najwięcej będzie prac prenumeratorów. Z prostej przyczyny: Specjalne traktowanie tych zdjęć, ocenianie, przeglądanie przez recenzentów National Geographic to „wartość dodana” do prenumeraty. Jest to pewna forma „misji” National Geographica jak i forma odwdzięczenia się za chęć trwałego związania z naszym tytułem. W końcu jeśli ktoś podjął decyzję o prenumeracie, zaryzykował zapłacenie za rok z góry za magazyn National Geographic, to niech coś z tego ma (tych profitów jest więcej, zainteresowanych odsyłam do  działu prenumeraty).

Zatem do dzieła!

 

10 komentarzy »

  1. Tutaj drogi Wojtku nie zgodzę się z Twoim zdaniem iż prenumeratorów z przedpłatą należy wyróżniać, a to z prostego względu. Zdobywałem magazyny NG i kupowałem je zanim rozpoczęła się polska edycja. Nawet po jej rozpoczęciu też nie prenumerowałem ale jednak kupowałem regularnie. Plusem było to iż zawsze miałem wcześniej niż prenumeratorzy i na dodatek w idealnym stanie a nie sponiewierane w przesyłce. Dla czego nie płaciłem prenumeraty? Ot prozaiczna sprawa, wielokrotnie przeprowadzałem sie coraz dalej na zachód Polski. Z doświadczenia wiem, że aktualizacja adresu prenumeraty wielokrotnie jest nieskuteczna.
    Czy zatem mam czuć się gorszym od tych , którzy prenumeratę rozpoczęli dopiero teraz i są faworyzowani?

    Komentarz by Van — 17 sierpnia 2010 @ 14:41

  2. Niestety również muszę wyrazić swoje niezadowolenie z takiego kryterium wyróżnienia, od razu na początku dyskryminacja i to ściśle związana z „kasą”, równie dobrze można by zacząć od faworyzowania „Canoniarzy” z całym szacunkiem dla wszystkich fotografujących akurat tym sprzętem, chodziło o przykład, bądź tylko fotki z dalekich krajów, albo jeszcze lepiej chwalić zdjęcia z „zoo” bo świetne pod każdym względem, i najlepiej profesjonalnych fotografów, a zwykła ludzka wyobraźnia, spostrzegawczość, inwencja, pomysłowość, nie mam nic przeciwko prenumeratorom ani samej prenumeracie ale chyba kolega Wojtek nie do końca przemyślał swoją wypowiedź.Chyba że miała ona na celu tak jak wnioskuję skłonić niezdecydowanych do prenumeraty, to ok, ale mnie chyba nie przekonała.Pozdrawiam. Pegaz.

    Komentarz by Pegaz — 18 sierpnia 2010 @ 09:51

  3. Witam pierwszego komentatora! Co do faworyzowania prenumeratorów ogólnie to nie jestem adresatem. Tak sobie dział prenumeraty wymyślił, jego prawo. Natomiast co do moich galerii, zwracam uwagę na stwierdzenie: „najwięcej będzie prenumeratorów”, najwięcej, ale nie „jedynie będą prenumeratorzy”, to jest różnica. Bo „jedynie” to będą ci, których uznam za wartych promowania ( w miarę naturalnie moich możliwości i „nosa”). W dziale „Twoje zdjęcie” w magazynie National Geographic” są publikowane zdjęcia, które zwracają uwagę, choć również „najwięcej” jest zdjęć prenumeratorów. I tak to wygląda. Pozdrawiam, WFranus

    Komentarz by Wojciech — 18 sierpnia 2010 @ 10:36

  4. Witam kolejnego komentatora! Odpiszę tak: Żyjemy w świecie różnych zasad. Niektóre są ogólne, niektóre ograniczają się do określonego obszaru przestrzeni czy czasu. I ja, korzystając z obszaru mojego „bloga” też tworzę jakieś zasady. Nie widzę nic złego w wyróżnianiu zdjęć „nikoniarzy”, „pejzażystów” czy „leworęcznych”. Akurat w tej chwili wyróżniam (wyróżniam, ale nie ograniczam do nich. Polecam moją odpowiedź udzieloną Vanowi) do prenumeratorów. To jest zasada, która wprowadzam. Kiedy ogłoszę (na przykład) konkurs na pejzaż morski (czemu nie) albo galerię portretów, to z samej definicji wprowadzę pewne faoryzowanie portrecistów lub pejzażystów. I nic na to nie poradzę, że wśród portretów nie umieszczę utalentowanego pejzażysty, choćby nie wiem co. Bo będzie to wbrew określonym zasadom, których może nie nazwę wprost, ale które będą dosyć oczywiste (są takie kraje, w których na widelcu musi być napisane: nie służy do jedzenia zupy. Bo ci co by chcieli zjeść zupę mogliby zaskarżyć producenta, że nie ostrzegł ich przed tym). A co do kasy, to akurat w prenumeracie National Geographic jest tańszy, więc teoretycznie powinienem unikać prenumeratorów bo w kóńcu mniej płacą, a ambaras przy nich większy. Pozdrawiam, WFranus

    Komentarz by Wojciech — 18 sierpnia 2010 @ 10:51

  5. Nie wiem dla czego , jakoś tak samo mi się przyplątały słowa Perfectu
    „W knajpie dla braw
    Klezmer kazał mi grać
    Takie rzeczy że jeszcze mi wstyd”
    bez urazy Panie Wojtku, nic osobistego, rozumiem że musi pan grać zespołowo :)

    Komentarz by Van — 18 sierpnia 2010 @ 13:53

  6. Bez urazy, Panie Van, ale nawiązując do Perfectu przychodzi mi do głowy inny cytat:
    „Nie płacz Ewka
    bo tu miejsca brak,
    na Twe babskie łzy…”. Pozdrawiam.

    Komentarz by Wojciech — 18 sierpnia 2010 @ 21:53

  7. Chyba się nie zrozumieliśmy. Rozmawiamy o dwóch różnych sprawach, ustalenie tematyki konkursu to zupełnie co innego niż faworyzowanie prenumeratorów. Gospodarz bloga ma prawo robić na nim co chce, wymyśla konkurs o tematyce górskiej ok, albo biorę w nim udział albo nie, a co ma do rzeczy czy jestem prenumeratorem, czy zdjęcia robię Alfą, ważne chyba, żeby zdjęcie zgłoszone do konkursu było o górach, natomiast blog jak rozumiem jest dla wszystkich po równo, czy w przewadze dla prenumeratorów?, i od razu na wstępie zachęca Pan do odwiedzenia działu prenumeraty, to jak to można nazwać jak nie praca na „kasę”. A to czy prenumerowany NG wychodzi taniej czy drożej niż nieprenumerowany to niestety w tym przypadku też nie ma większego znaczenia bo chodziło mi o sam fakt napędzania dochodów płynących z tytułu tejże prenumeraty. I oczywiście w dalszej części komentarzy też ma Pan rację, nikt nikogo nie zmusza do odwiedzania akurat tego bloga, i nie w tym rzecz, chodzi mi o to że na portalu jest wiele wartościowych prac zrobionych nie przez prenumeratorów i pewnie większość z autorów umieszczonych na NG zdjęć między innymi liczy po cichu na to że ich praca zostanie zauważona, dlatego też wyraziłem swoje niezadowolenie z kryteriów umieszczania i komentowania przez Pana fotek na pańskim blogu, nie wiedząc o tym, że w tej kwestii został Pan ubezwłasnowolniony. Mimo wszystko chętnie odwiedzę ten wątek z nadzieją , że dowiem się coś ciekawego o świecie fotografii, a może i przy okazji podniosę poziom własnych umiejętności. Pozdrawiam. Pegaz.

    Komentarz by Pegaz — 19 sierpnia 2010 @ 10:21

  8. Witam, odnosząc się do pierwszego i kolejnego komentarza jestem niestety tego samego zdania. Jestem zalogowana na stronie national geographic. Poprostu bardzo mnie to interesuje, ale prenumeratorem jest mój mąż przez czysty przypadek. Za każdym razem nie mogę się doczekać następnego numeru. Ale oficjalnie to nie ja lecz moja druga połowa prenumeruje miesięcznik.

    Komentarz by . — 19 sierpnia 2010 @ 12:58

  9. Uff, wpis dłuższy niż zapowiedź galerii. Nie przypuszczałem, że opinia takiego małego żuczka jak ja dotycząca zdjęć może być tak ważna. Niezależnie zatem od łkań, powtarzam, prenumeratorów będzie więcej i tyle, a jak ktoś robi wspaniałe zdjęcia i nie chce prenumerować NG, to coż musi być bardziej cierpliwy. Pozdrawiam.

    Komentarz by Wojciech — 19 sierpnia 2010 @ 13:41

  10. Nic prostszego, niech Pani mąż zrobi galerię z Pani zdjęć. O ile się nie mylę, to każdy zalogowany jest pod nickiem i raczej nikt nie będzie dochodził czy mamy doczynienia z Janem Kowalskim czy Janiną. Pozdrawiam.

    Komentarz by Wojciech — 19 sierpnia 2010 @ 13:44

Kanał RSS z komentarzami do tego wpisu. TrackBack URL

Dodaj komentarz