Kategoria: Fotografia  16 września 2010

Ostrość kontra ostrość

shutterstock_50074720

shutterstock_50074720

Dzisiaj pierwsza lekcja „Szkółki fotograficznej”. Będę starał się podczas „wykładzików” wyjaśnić kilka ważnych problemów fotografii. Jestem praktykiem, więc raczej nie będę zanudzał fizyką, mechaniką, optyką i matematyką (kiedy zaczynałem fotografować zmorą podręczników do fotografowania był strasznie skomplikowane wykresy, równania, tabelki. Tutaj raczej je sobie daruję, a ciekawskich jak zwykle odsyłam do bogatych zasobów internetu)

LEKCJA 1 „Ostrość – na co to komu i po co?”

Ostrość – jeden z najważniejszych parametrów w fotografii. Wręcz podstawowy. Ostrość, nie dość, że jest warunkiem wykonania dobrego zdjęcia, to jest jeszcze jednym z istotniejszych warunków kształtujących kształt plastyczny zdjęcia, jego kompozycję i przekaz, który chcemy osiągnąć.

Mówiąc o ostrości mam na myśli ostrość optyczną, „focus” po angielsku, czyli ogniskowanie. Często mylimy to z pojęciem „ostrości” – sharpness (po naszemu najbliższe się wydaje pojęcie „rysunek” lub „wyrazistość”) „Sharpness” jest zupełnie czymś innym i mimo starań wielu speców od marketingu, zdjęcie, które nie ma „ostrości” – ogniskowania/focusa, nie „wyostrzymy” stosując „sharpness” czyli „podbijając rysunek”. Tak już jest i musimy się z tym pogodzić.

Ostrość czyli ogniskowanie. Punkt jest ostry, gdy światło od niego odbite, czyli jego obraz rzutowany przez obiektyw na czujniku/kliszę jest postrzegany jako ostry przez nasze oczy (światło odbite od punktu jest zogniskowane na kliszy) Jak nie jest ostry to  jest rozmyty, czyli nieostry. Cała filozofia! (Niby można ostrość wymierzyć, ale z własnego doświadczenia z kontaktów z fotografami wiem, że postrzeganie ostrości jest dosyć subiektywne. Ustalmy zatem, że ostre jest to co uważamy za ostre. Jak potrenujemy zagadnienia to sami ustalimy ten standard)

Z pojęć może mało naukowych, ale na pewno wartych przyswojenia jest uświadomienie sobie, że obiektyw odwzorowuje przestrzeń trójwymiarową na dwuwymiarowej kliszy/czujniku. A co za tym idzie ostre są punkty rzutowane na kliszę/czujnik znajdujące się w przestrzeni przed obiektywem w tej samej płaszczyźnie. Płaszczyzna ostrości jest równoległa do płaszczyzny kliszy/czujnika. Czyli warto wyobrazić sobie przestrzeń, którą fotografujemy jako sześcian zbudowany z warstw (coś jak sklejone szyby), gdzie każda warstwa jest płaszczyzną ostrości (dlatego jak coś jest ostre na jednej warstwie nie może być ostre na innej – pomijając naturalnie kwestię głębi ostrości, o czym później. Jest to reguła, aczkolwiek pozorna, bo tak naprawdę ta równoległość jest wyjątkiem od reguły.  Ale o tym, innym razem. 99% fotografii korzysta z tego wyjątku)

Z pojęciem ostrości w fotografii nieodłącznie związane jest pojęcie głębi ostrości. Jest to przestrzeń między dwiema płaszczyznami równoległymi do płaszczyzny kliszy/czujnika, której dowolne punkty zawarte w tej przestrzeni odwzorowują się w sposób ostry na kliszy/czujniku. Im większa głębia ostrości, tym więcej elementów na zdjęciu będzie ostre. (Dokładnie problemem głębi ostrości zajmę się później, na razie skupmy się, nomen omen na ostrości jako takiej:)

Ale zacznijmy od małej dygresji. Pierwsze pytanie jakie zadaje właściciel nowego aparatu jest najczęściej następujące: Jak się tym fotografuje? Drugie: Czy jest jakiś kurs na, który mógłbym się zapisać? Odpowiadam wtedy: A czytałaś/łeś instrukcję obsługi? Odpowiedź w 9 na 10 przypadków: No, co ty? Po co? Otóż właśnie. Obecnie aparat fotograficzny jest maksymalnie uproszczonym urządzeniem, które wykonuje niezwykle skomplikowane czynności ułatwiające nam korzystanie z niego. To co obecnie robi aparat w swoim niewielkim elektronowym móżdżku, kiedyś musiał omiatać mózgiem fotograf. Ci najlepsi zapisali się w annałach historii fotografii, ci co nie dali radę, nie mają pamiątek z wakacji. Instrukcje obsługi aparatów często są takimi malutkimi podręcznikami zasad fotografowania, choć wydaje się nam, że to techniczny opis poszczególnych pokrętełek i dźwigienek. Nikt naturalnie nie napisze, że instrukcja jest podręcznikiem fotografii, bo byłby to „strzał w kolano” – ludzie nie lubią podręczników i już. Spece od marketingu zatem pozostali przy skromnej nazwie „instrukcja obsługi”, ale władowali w nią masę bardzo ważnych fotograficznie informacji.I właśnie dokładne przeczytanie instrukcji obsługi aparatu pozwoli nam na twórcze podejście do fotografowania. Polecam zatem sięgnięcie do instrukcji obsługi i prześledzenie jej w aspekcie tego co poniżej piszę i pisał będę na tym blogu w dziale „szkółka fotograficzna”

Od czego zależy ostrość? Od autofocusa! Obecnie wszystkie aparaty fotograficzne mają system automatycznego ustawiania ostrości, więc zagłębianie się w mechanizm, prawa optyki i fizyki rządzące ostrzeniem czyli ogniskowaniem nie ma za bardzo sensu. Dość powiedzieć, że to  skomplikowane (dużo wykresów oraz równań) i  chyba nawet jest dopiero w programie klasy mat-fiz w liceum, czyli dla wyjątkowych pasjonatów zgłębiania wiedzy:) Istotny jest natomiast sposób w jaki ten autofocus stosujemy. (Ciekawych tego jak działa mechanizm i elektronika autofocusa odsyłam do bogatej literatury i pana Googla. Powiem szczerze, ani mnie to interesuje, ani ma to znaczenie) Z ważnych informacji o autofocusie proponuję przyswoić: punkt pomiaru ostrości, sygnalizacja ostrości. W każdym aparacie, w wizjerze lub na monitorze widzimy punkty/kwadraciki/krzyżyki/ czy inne zmyślne znaczki, które informują nas o ostrości. Aparat ustawia ostrość korzystając z tych punktów, czyli to będzie ostre na co skierujemy  te znaczki (w zależności od aparatu i sposobu ostrzenia, znaczków jest kilka ułożonych w krzyż, elipsę lub koło, lub są ruchome – podążają za twarzą na przykład. Najczęściej korzystamy z jednego środkowego, co jest najłatwiejsze, ale nie jedyne.) Aparat informuje nas o ustawieniu ostrości najczęściej zmianą koloru znaczka (z czerwonego na zielony, najczęściej. Ciekawe dlaczego?)  lub jego zaświeceniem. Często dodatkowo aparat „daje głos”, „pika” – co powinniśmy rozumieć: „jest ostro!” Uzbrojeni w tę podstawową wiedzę o autofocusie możemy zając się korzystaniem z niej, bo tu pojawia się pierwsza szansa na twórcze traktowanie nastawiania ostrości.

Tryby autofocusa. Niezależnie od od modelu aparatu najczęściej mamy trzy tryby ostrzenia.  „W punkt”, „Uśrednione” i „Dynamiczne” (po angielsku często mają różne nazwy, ale najczęściej chodzi o to samo. Dla przykładu: Spot, Multi, Tracking lub One Shot, AI, AI servo albo AF-C, AF-S, AF-A w zależności od firmy )

„W punkt” ostrzymy na spokojnie. Obiekt się nie porusza, my nastawiamy aparat, lekko przyciskamy spust migawki (w tym momencie uruchamiamy autofocus) sygnałem dźwiękowym lub pojawiającym się jakimś sygnałem świetlnym aparat nas informuje, że jest „ostro”. Dociskamy spust, zdjęcie zrobione. Jeśli w międzyczasie obiekt nie wyfrunął (czyli w tej króciutkiej chwili między ustawieniem „autofocusa” a wyzwoleniem migawki) uzyskamy zdjęcie ostre. Bardzo dobry sposób jak wiemy co chcemy by było ostre. Twarz fotografowanej osoby (punkt nastawy ostrości nakierowany na twarz) nasz samochód na parkingu policyjnym (punkt nastawy ostrości nakierowany na nasz samochód a nie inny stojący w rzędzie) Dla bezpieczeństwa nastawienie „w punkt” blokuje spust migawki, czyli jak nie nastawimy ostrości to nie zrobimy zdjęcia. Cała filozofia!

„Ostrzenie uśrednione”: kierujemy aparat w miejsce, które chcemy sfotografować (żona targująca się z handlarzem na bazarze w Stambule) naciskamy przycisk migawki, autofocus ustawia ostrość, my robimy zdjęcie. Niby tak samo, ale dla aparatu inaczej. Aparat zbiera informacje tym razem z kilku (czasami nawet z kilkudziesięciu) punktów planu, który fotografujemy, następnie wylicza najbardziej optymalne ustawienie obiektywu by mniej więcej wszystko było ostre w ramach danej głębi ostrości. Bo nie wiemy co ważniejsze: żona, handlarz, stragan, kupowana walizka. Aparat zwalnia nas z podejmowania decyzji i mniej więcej ustawia ostrość tak by mniej więcej wszystko było ostre. Mało twórcze, ale pomocne na przykład w tłumie, na ulicy. Cała filozofia! (O ile się nie mylę w tym trybie pracuje „wyszukiwanie twarzy” – kiedy aparat tak ustawia ostrość żeby jak najwięcej twarzy było ostrych na zdjęciu. Jak to działa nie wiem,  ale bardzo pomocne. Opcja ta jest w nawet najbardziej zaawansowanych lustrzankach, więc widać, że nawet zawodowcy i „hard userzy” sprzętu fotograficznego uznali tę opcję za przydatną)

„Ostrzenie dynamiczne”: obiekt się porusza. Celujemy w rowerzystkę, która się do nas zbliża, aparat zapamiętuje punkt, który wybraliśmy i go śledzi. Po naciśnięciu migawki rowerzystka jest ostra, mimo że jechała z prędkością 20km/h, prosto na nas, czyli jej odległość się zmniejszała.  Pomocne przy zdjęciach sportowych, co wydaje się dosyć logiczne. Cała filozofia!

Pozornie proste. Bo tu pojawia się właśnie kwestia twórczego podchodzenia do nastawienia ostrości, czyli esencja fotografowania. Każdy w momencie ustawiania ostrości zadaje sobie pytanie: A właściwie to „na co” powinniśmy ustawić ostrość? (mam na myśli tych, którym zależy, bo wielu nie myśli wcale o „ostrości”, lub najczęściej o niczym w ogóle nie myśli, ale tych zostawiamy w spokoju) Na środek? Czy gdzie?

Otóż to! Doszliśmy do sedna. Ostrość jako element spinający kompozycję zdjęcia. – brzmi poważnie, czyli nudno, ale trochę „profesjonalnego” języka nie zaszkodzi. Punkt ustawienia ostrości jest podstawowym punktem kompozycyjnym zdjęcia. Nasze postrzeganie jest tak skonstruowane, że od razu wychwytujemy to co jest najbardziej kontrastowe i wyraźne, czyli w fotografii „ostre”.  Jeżeli więc chcemy by na zdjęciu ciocia Niusia była najważniejsza to na nią nastawiamy ostrość. Jeżeli ciocia Niusia czyta właśnie National Geographica to już mamy problem. Bo co jest ważniejsze ciocia Niusia? Oczy cioci? Czy może NG? A może filiżanka kawy, która stoi obok na biurku? Kłopot. A rozwiązanie tego kłopotu, to właśnie twórczość fotograficzna. Podejmując decyzję na co nastawimy ostrość sygnalizujemy sposób w jaki oglądający będzie zdjęcie odbierał. Wybranie jednego z kilku elementów na zdjęciu od razu ustawi nam hierarchię ważności tych elementów. Czyli: Oczy cioci – klasyczny portret kobiety, o intelektualnym zacięciu ( gdyby czytała katalog domu towarowego, to znaczyłoby zacięcie konsumpcyjne) ale osoba byłaby najważniejsza. Żółta ramka, nawet rozmyta, poza ostrością, jest wystarczającym komunikatem o tym co ciocia czyta.  Jeśli ostry jest magazyn NG –to informujemy: w tej gazecie jest coś ciekawego, ludzie ją czytają ( ciocia jest nieostra, ale widać, że czyta, więc wystarczy by poinformować oglądającego, że NG jest do czytania i w tym wypadku NG jest najważniejszy). Albo: filiżanka kawy ostra – przekaz: czytając warto pochłeptać sobie kawę. Kawa sprzyja intelektualnej rozrywce. I w ten sposób jedynie zmieniając punkt ustawiania ostrości zmieniamy treść zdjęcia. Czyli tworzymy fotografię, a nie tylko rejestrujemy obraz. Właśnie na podejmowaniu takich decyzji polega fotografowanie.

Oczywiście jest to dopiero wstęp do twórczego fotografowania. Uprzedzam tych, którzy od razu z oburzeniem zaczną komentować, że jest jeszcze wiele innych czynników wpływających na fotografię! Zgadza się, ale o tym następnym razem. Na razie polecam wziąć aparat i potrenować ustawianie ostrości na to co chcemy by w danej chwili było dla odbiorcy najważniejsze. Do dzieła!

 

23 komentarzy »

  1. Nie jestem oburzony :) i nawet fajnie się czytało. Sam rzucę okiem jeszcze raz do instrukcji swoich puszek – może coś ciekawego dowiem się jeszcze. Oczywiście czekam na nowe informacje.
    Warto byłoby na dodawane e-maile wysyłać info o nowych treściach. WordPress ma fajne wtyczki do tego.
    pozdrawiam

    Komentarz by zakopiec — 18 września 2010 @ 13:29

  2. Fajna ta Ciocia Niusia ze zdjęcia.

    Komentarz by Kamileo — 19 września 2010 @ 18:55

  3. No cóż, do tego tematu potrzebna była „ostra babka”…

    Komentarz by Wojciech — 19 września 2010 @ 21:53

  4. Bardzo fajny poradnik czekam na kolejne odsłony.
    Przydatny dla początkujących, albo tych którzy z robienia zdjęć chcą się przerzucić na fotografię i nie wiedza od czego zacząć.

    pozdrawiam

    Komentarz by NewYorker — 22 września 2010 @ 20:27

  5. Dzięki, każdy z nas był kiedyś początkującym fotoamatorem, aż pewnego dnia zechciał czegoś więcej. Mam nadzieję, że pomogę właśnie tym, którzy nie wiedzą od czego zacząć. Pozdrawiam, WF

    Komentarz by Wojciech — 22 września 2010 @ 20:47

  6. Spodobał mi się sposób w jaki opisał Pan zagadnienie kreowania przekazu zdjęcia poprzez dobór ostrości. Nie mam i najprawdopodobniej nigdy nie będę miała aspiracji,żeby zostać profesjonalnym fotografem, ale tego typu lekcje uważam za bardzo konkretną pomoc w robieniu zdjęć na własny użytek i dla własnej przyjemności.Im większa świadomość podczas fotografowania, tym większa przyjemność z ich oglądania.Cieszy mnie również fakt ,że jak wywnioskowałam z wcześniejszych wypowiedzi, nie dyskredytuje Pan cyfrowej obróbki zdjęć, bo szczerze mówiąc często za jej pomocą „ratuję” zdjęcie. Dziękuję i pozdrawiam

    Komentarz by Harisa — 23 września 2010 @ 12:04

  7. To ja dziękuję za przychylny komentarz. Co do obróbki cyfrowej, to na pewno opiszę kilka „chwytów” stosowanych w fotografii cyfrowej. Czasami „chwytów” wręcz ratunkowych:) Mam nadzieję, że się przydadzą. Pozdrawiam, WF

    Komentarz by Wojciech — 23 września 2010 @ 12:21

  8. Bardzo ciekawy poradnik! Jedno pytanie: czy pomiar ostrości i pomiar światła to pojęcia zamienne? Spot, multi i average kojarzyło mi się do tej pory właśnie z tym drugim. Pozdrawiam!

    Komentarz by Bart — 17 października 2010 @ 08:36

  9. Jedno pytanie: czy pomiar ostrości i pomiar światła to pojęcia zamienne? Spot, multi i average kojarzyło mi się do tej pory właśnie z tym drugim.

    Broń boże, chodzi wyłącznie o nazewnictwo. Pomiar światła to insza inszość, choć ogólnie metodyka podobna (czyli „w punkt” – spot, „z wielu źródeł”- multi i „uśrednione” – average”. Oba pomiary są niezależne (czyli można naświetlać „punktowo”, a ostrzyć w sposób uśredniony”) – w instrukcjach, które polecam czytać, są różne opcje, specyficzne do modeli aparatu. Na przykład punkt pomiaru światła jest punktem ustawienia ostrości lub punkt pomiaru światła jest inny niż punkt pomiaru ostrości. Ilość tych kombinacji, w sprzęcie takim mniej amatorskim jest dosyć spora. O naświetlaniu napiszę innym razem, bo to dosyć rozległe zagadnienie. Pozdrawiam, WF

    Komentarz by Wojciech — 23 października 2010 @ 16:58

  10. po co czytać stos książek. tu jest w tak prosty sposób opisane… jak ktoś mnie zapyta o lekturę o fotografii to wyślę go tutaj :)

    Komentarz by robert'o — 25 października 2010 @ 22:08

  11. Prowokator! Ale niech będzie. Nie nalegam by ograniczyć się do mojego bloga, ale jeśli ktoś uważa, że jednak nie spełniam jego oczekiwań to polecam lekturę innych autorów. Sięgnięcie „głębiej” i „szerzej” też uznam za sukces (że przynajmniej zainteresowałem problemem) Pozdrawiam, WF

    Komentarz by Wojciech — 25 października 2010 @ 23:41

  12. Ciekawie opisane zagadnienie dla takich laików jak ja (pstrykacz) tylko, że mnie nie stać na aparat z prawdziwego zdarzenia a opisane funkcje w mojej idiotkamerze są mocno ograniczone. Mimo wszystko dobrze przyswoić trochę wiedzy może sie przydać w przyszłości. Pozdrawiam Tyrion

    Komentarz by Tyrion — 27 października 2010 @ 18:04

  13. Bardzo się cieszę. Pozdrawiam, WF

    Komentarz by Wojciech — 28 października 2010 @ 18:48

  14. Interesująco się czytało i ze zrozumieniem jak dla amatora takiego jak ja :) Czekam na kolejną lekcję aby wykorzystać wiedzę Wojciecha.
    Jakby język branżowy wkradł się troszkę w większej ilości jeszcze fajniej by było :P Pozdrawiam Sienka

    Komentarz by Sienka — 17 listopada 2010 @ 17:05

  15. bardzo przydatny artykul :)

    Komentarz by elfik — 27 listopada 2010 @ 18:07

  16. „Ostrzenie uśrednione” – raczej nie do końca tak. Jeśli mowa o wyborze trybu, gdzie wszystkie punkty są aktywne, to aparat nie mierzy ostrości na wszystkich polach i nie uśrednia, tylko wybiera jeden punkt AF i za jego pomocą ustawia ostrość. To tak, jak „w punkt”, tylko o tym, który to punkt, decyduje automat. Jeśli wszystkie punkty pomiarowe (przeważnie ułożone w romb w centrum kadru) obejmują interesujący nas fragment sceny, to super. Jeśli jednak pod któryś z punktów załapie się coś kontrastowego i będącego bliżej (np. na przykładowym targowisku – papryczki na straganie), to automat przeważnie wybierze to, co ma najbliżej. Choć też nie zawsze – nieprzewidywalność w takich sytuacjach jest głównym powodem, żeby unikać tego trybu pracy autofokusa.
    „Uśrednianie” pomiaru z kilku pól AF było dawno temu w analogowych Canonach jako tryb DEP – aparat wówczas rzeczywiście mierzył ostrość na dwa wskazane punkty i tak dobierał przysłonę, żeby wszystko między nimi zmieściło się w głębi ostrości. Resztki tego trybu są w lustrzankach cyfrowych Canona jako tryb A-DEP, ale tak zmodyfikowany, że bezużyteczny.
    „w tym trybie pracuje „wyszukiwanie twarzy”” – jeśli rozmawiamy o lustrzankach, to z pewnością nie. W lustrzankach rozpoznawanie twarzy w ogóle nie działa przy fotografowaniu z autofokusem w trybie detekcji fazy (czyli trzymając aparat przy twarzy), a jedynie w trybie detekcji kontrastu (czyli trzymając aparat „na zombie”).
    „Opcja ta jest w nawet najbardziej zaawansowanych lustrzankach, więc widać, że nawet zawodowcy i „hard userzy” sprzętu fotograficznego uznali tę opcję za przydatną” – dyskutowałbym, czy to zostało wprowadzone na żądanie użytkowników :)

    Komentarz by Piotr — 20 grudnia 2010 @ 11:34

  17. Mądrze. Z własnego doświadczenia wiem, że niezależnie od tego jak to działa, sprawdza się w określonych warunkach, szczególnie w szerokich, wieloelementowych planach. Czyli w sytuacjach, gdy sami nie bardzo wiemy na co ostrość nastawić. Pozdrawiam

    Komentarz by Wojciech — 29 grudnia 2010 @ 13:28

  18. ostrość na naszych zdjęciach -przeglądając niejednokrotnie zdjęcia zamieszczane na portalu NG widzimy siedzącego ptaszka ,który na miniaturce jest ostry lecz powiększając tę miniaturkę widzimy że na ogonku widać więcej szczegółów niż na głowie ptaka ,przeglądając to zdjęcie na innym portalu który wyświetla w większej rozdzielczości ten sam obraz wyraźnie widzimy że ogon jest ostry ,głowa już nie .W tym wypadku należy podkreślić też jakie ma znaczenie rozmiar danego zdjęcia ,a jednocześnie „przebiegłość” autora co nam chce pokazać jako ostre .Na zdjęciu po prawej widzimy całą filiżankę ostrą ,tak odbieram przynajmniej ja to zdjęcie ,lecz gdyby zdjęcie było pokazane w większej rozdzielczości ,okazałoby się że tylko „ucho” tej filiżanki jest ostre itd.Podsumowując ,rozmiar ma też znaczenie

    Komentarz by glavo — 5 stycznia 2011 @ 10:20

  19. Witam,
    Dawno już tak dobrego i ciekawego artykuły wyjaśniającego nie czytałem. Super.

    Pozdrawiam
    Arek „FFalco”

    Komentarz by FFalco — 5 lutego 2011 @ 12:52

  20. Witam.
    Dopiero zaczynam przygode z fotografia przy pomocy lustrzanki. Do tej pory korzystalem z klasycznego kompakta i cala moja zabawa z fotografia polegala na kompozycji zdjecia. Teraz zaczynam zaglebiac sie w tajniki mojego cudownego szkielka i powiem szczerze, ze nawet studiowanie instrukcji obslugi nie przyniosło oczekiwanych efektów. Fakt- poznalem funkcje i rozmieszczenie poszczegolnych przyciskow ale umiejetnosc posługiwania sie nimi to jeszcze daleka droga.
    Robiłem juz kilka podejść do róznych internetowych poradników do fotografii i stwierdzam, ze w wiekszości z nich jezyk byl zbyt techniczny i dla takiego laika jak ja to trudny orzech do zgryzienia. Czasami, az przechodzila ochota na fotografie.
    Pierwsza Pana lekcje przeczytalem z zainteresowaniem i licze, ze kolejne beda rownie dobre i zrozumiale.
    Mam nadzieje, ze dla wielu z czytelników bedzie Pan poprostu nauczycielem fotografii…
    Inicjatywa tego bloga bardzo dobra… Pozdrawiam.

    Komentarz by Brass — 20 lutego 2011 @ 19:54

  21. bardzo ciekawa i przydatna instrukcja… od dziecka lubiłem fotografować, a teraz zaczynam na poważnie (mając 27 lat). aby więcej takich inspirujących wykładów ;-) dzięki

    Komentarz by fucker — 8 lipca 2011 @ 17:50

  22. Miło się czyta i można się wiele dowiedzieć. Dzięki za artykuł.

    Komentarz by Filmowanie ślubów — 3 lutego 2012 @ 22:55

  23. Też mi się fajnie czytało, od niedawna zaczęłam i coś mi nie idzie bo na moich zdjęciach są szumy, zupełnie nie wiem dlaczego jeśli zdjęcie robione na statywie np :(

    Komentarz by MalgosiaZ — 11 grudnia 2012 @ 21:52

Kanał RSS z komentarzami do tego wpisu. TrackBack URL

Dodaj komentarz