Kategoria: Blog  24 listopada 2014

TIP 15

015 Porada Franusa

Moim ulubionym mitem, propagowanym przez wielu fotografów, jest zakaz kadrowania zdjęć. „Co widziałeś w wizjerze, to powinieneś pokazywać” – powtarzają FotoMędrcy.

Powiem szczerze, jak ktoś tak twierdzi, to albo najwyraźniej nie ma zielonego pojęcia o kompozycji fotograficznej, albo – posiadając jeden z kilku bardzo drogich aparatów (naprawdę drogich, ceny rzędu kilkunastu tysięcy, o ile nie więcej), posiadających wizjery pokrywające 100% obrazu matrycy – celowo ogranicza kreatywność tych, których nie stać na takie aparaty. Albo głupota, albo cynizm.

O co chodzi? Obraz, który widzimy w wizjerze stanowi najczęściej dziewięćdziesiąt kilka procent obrazu z matrycy. Brzegi najczęściej są ucięte, jakby znajdowały się poza ramką. Natomiast na zdjęciu zawsze zarejestrowane jest więcej. W skali kadru (dla obecnie najpopularniejszego formatu APS, kilkanaście pixeli wokół zdjęcia, to dosyć dużo) może się okazać, że to wielkość decydująca. Kiedy zatem oglądamy zdjęcie, to to, co widzimy jest powiększone o wszystko, czego nie zobaczyliśmy, a nawet nie mogliśmy dojrzeć, podczas fotografowania. Czasami to jest czyjaś twarz na drugim planie, jakaś gałązka drzewa, czy inne niepotrzebne dla kadru elementy. Zostawiając je na zdjęciu, zaburzamy nasz zamysł kompozycyjny, który powstawał podczas fotografowania. No bo skoro coś fotografowaliśmy i stworzyliśmy jakiś układ elementów w kadrze, to raczej w oparciu o to, co widzieliśmy w wizjerze. Jeśli więc nasz wizjer nie pokazuje wszystkiego, co zarejestruje nasza matryca, to znaczy, że ostateczny obraz kompozycyjnie będzie czymś zupełnie innym, niż nasz zamysł. Więc dlaczego nie moglibyśmy usunąć z kadru tego, co nie było elementem zdjęcia w momencie fotografowania? FotoMędrcy mówią: NIE! NIE WOLNO! Czyli cała nasza nauka o fotografii bierze w łeb, bo ostatecznym twórcą naszych kadrów staje aparat. Hm, a mówi się, że to nie aparat robi zdjęcia, tylko człowiek :) .

Zawodzi nas także sposób, w jaki patrzymy na daną scenę przez wizjer. Czy rzeczywiście jesteście w stanie opanować wzrokiem cały kadr podczas fotografowania? Nawet posiadając wizjer pokazujący 100% matrycy, czy naprawdę wierzycie, że w ułamku sekundy ktoś jest w stanie zapanować nad wszystkimi elementami kompozycji? Przy krajobrazie, to może, ewentualnie, ale już fotografując jakieś zdarzenie czy czynność, jesteśmy raczej skupieni na centralnym elemencie kadru niż na całym kadrze. Tak już jest.

Aby jednak nie być niewolnikiem aparatu, a świadomym twórcą, musimy zacząć kadrować zdjęcia, czyli usuwać te elementy obrzeża kadru, które nie stanowiły o tworzeniu kompozycji podczas fotografowania. W najprostszych programach do obróbki zdjęć zawsze znajduje się funkcja „crop” – po angielsku kadrowanie (nie mylić z „crop” – mnożnikiem ogniskowej – to jest coś innego, o czym pisałem w TIPie 05), która pozwala wyciąć interesujący kadr i uporządkować kompozycję zdjęcia. Kadrowanie możemy oprzeć na proporcjach naszego zdjęcia (lepiej w albumie wyglądają fotografie o tych samych proporcjach) albo je zmienić (nawet z poziomego zdjęcia wycinając ciekawy pionowy kadr), w końcu to jest nasza twórczość, a nie aparatu.

Kadrowanie pozwala nam również wypoziomować horyzont (więcej na ten temat pisałem w TIPie 08). Przy zdjęciach nocnych uchwycenie poziomego horyzontu jest o tyle trudne, że go nie widać (jak na jednym z recenzowanych przez mnie zdjęć z www.national-geographic.pl). Oczywiście możliwa jest także całkowita zmiana kompozycji – czasami pomysł podczas fotografowania nie był najlepszy, ale dzięki kadrowaniu możemy stworzyć nową, dobrą jakość.

Nie bójmy się zatem kadrować zdjęć i zacznijmy do końca panować nad naszymi zdjęciami.

 

2 komentarzy »

  1. Faktycznie wielu fotografów traktuje kadrowanie wręcz jak przestępstwo. Kadrowanie zdjęcia również bywa zakazywane (moim zdaniem niesłusznie) przy okazji różnych konkursów fotograficznych. Niektórzy spece mają nawet jakieś programy do wykrywania, czy dane zdjęcie było kadrowane czy nie. Cieszę się, że poruszył Pan ten problem.

    Komentarz by Paweł Chocha — 24 listopada 2014 @ 15:35

  2. Słusznie.Czasem skupiamy się na danym elemencie kadru,że „poboczne” sytuacje do nas nie docierają,widać je dopiero „po”….i co?Wyrzucić takie zdjęcie,które można najzwyczajniej w świecie „posprzątać”? W świecie obecnych możliwości technicznych-jestem za i cieszę się z tego,bo byłoby nie do pomyśłenia „kiedyś” z analogiem bez własnej ciemni :)
    Pozdrawiam

    Komentarz by Agnieszka Onufruk — 27 listopada 2014 @ 08:39

Kanał RSS z komentarzami do tego wpisu. TrackBack URL

Dodaj komentarz