Kategoria: Blog  5 października 2014

Tydzień z WKF, Zbigniew Borys

10. WKF – Zbigniew Borys – wyróżnienie w kategorii Ludzie

W_Zbigniew_Borys_Moja_maąa_studnia

KWESTIONARIUSZ FRANUSA – kim są finaliści WKF? Dzięki moim pytaniom możemy poznać ich bliżej. A zatem – niech się przedstawią.

Wczoraj, dziś i jutro – na pytania odpowiada Zbigniew Borys

 wczoraj: 

Od jak dawna fotografujesz?

Od momentu, kiedy zapisałem się do pracowni fotograficznej w bydgoskim Pałacu Młodzieży. Przyznam, że głównie chodziło mi o basen (jeden z nielicznych w mieście), z którego można było korzystać raz w tygodniu. Warunkiem tego jednak było uczestnictwo w jakimś kółku zainteresowań. Wybrałem fotografię zamiast zajęć rytmiki. Miałem wtedy 12 lat i szybko przekonałem się, że zapach wywoływacza i mrok ciemni fotograficznej o wiele bardziej na mnie działają niż chlorowana woda w basenie.

Jaki był twój pierwszy aparat?

Oczywiście Smiena 8m (nigdy nie miałem  do niej sentymentu), potem był Fed 5B (polubiłem ten aparat, był taki jakiś stylowy), kolejnym był oczywiście Zenit 12XP (świetny jako broń zaczepna, miałem jednak nietuzinkowy obiektyw), następnie Praktica BX20 (poczułem się jak ktoś wyjątkowy pod koniec lat osiemdziesiątych), kolejny to już Nikon F50 (prawie profesjonalista – oczywiście prawie robi wielką różnicę) i na koniec Nikon F100 (mój przyjaciel).

Jak się zaczęła twoja przygoda z fotografowaniem?

Wspomniałem już, w bydgoskim Pałacu Młodzieży, jednak tak naprawdę zaczęła się, kiedy zacząłem podróżować i kiedy pokochałem odwzajemnioną miłością diapozytywy. Stałem się podróżnikiem, fotografem, a może zwyczajnym turystą, pstrykaczem. Jak zwał, tak zwał. Polubiłem jednak ten splot wydarzeń tak bardzo, że wyruszałem w świat często i z premedytacją i fotografowałem namiętnie, czyli z pasją.

dziś:

Co cię najbardziej pociąga w fotografowaniu, jakie tematy?

Lubię ludzi, choć nigdy nie byłem duszą towarzystwa. Być wśród nich, w ich przestrzeni, czuć ich bliskość. Nie lubię polskich klimatów. Wiem, że to największa moja słabość. To mnie zubaża. Odżywam daleko od granic Rzeczypospolitej. Interesuje mnie wtedy wszystko. Kocham inny klimat, inny język, inny kolor skóry.

Skąd czerpiesz inspiracje?

No, cóż… z głębi duszy… Banalne, prawda?

Jaki jest twój ulubiony fotograf?

To kolega z kółka fotograficznego sprzed 30 lat. Już nawet nie pamiętam jak miał na imię. Chyba Wojtek. Wtedy, kiedy ja wywoływałem reprodukcje Bruce’a Lee, on miał pomysły, kreował rzeczywistość, wygrywał szkolne konkursy. Był bardziej artystą niż fotografem. Tworzył fotograficzne instalacje, których nawet nasz nauczyciel do końca nie rozumiał. Wtedy nawet go nie podziwiałem, pewnie myślałem, że to dziwak. Dziś myślę, że był geniuszem.

Czy to zawód czy hobby, a może jedno i drugie?

Przed nastaniem fotografii cyfrowej myślałem, że fotografia stanie się moim zawodem. Publikacje, niezłe recenzje, pokazy przeźroczy. Wystarczyła jednak zmiana redaktora naczelnego tu i ówdzie i zrozumiałem jak wszystko to jest kruche. Czyli co? Hobby.

Czym jest dla ciebie nagroda w WKF NG?

National Geographic stał się dla mnie rozpoznawalny po obejrzeniu filmu „Co się wydarzyło w Madison County”. Moja żona go uwielbia, ja lubię. Wtedy też zamarzyłem, by stać się kimś jak Clint Eastwood. To trudne, wiem. Pomyślałem zatem, że najłatwiej byłoby mi przemycić swoje zdjęcie na łamy NG właśnie biorąc udział w Wielkim Konkursie. Udało się. Mam  wyróżnienie. Cieszę się, jestem dumny, ale wiadomo jak to jest, chce się więcej…

Jakie było twoje największe do tej pory poświęcenie, by zrobić dobre zdjęcie?

Tygodniowy rejs konwojem barek towarowych, by dotrzeć do Stung Treng w Kambodży. A był to jeszcze czas Czerwonych Khmerów.

Jakie są twoje osiągnięcia fotograficzne? (Wystawy, publikacje, inne konkursy)

Kilka wystaw indywidualnych np. Muzeum Azji i Pacyfiku „Tam, gdzie dzieci nie płaczą”, BWA w Bydgoszczy „O.K. Azja na reportaż”, liczne publikacje w ”Podróżach”, „Poznaj Świat”, „Voyage” oraz dwa wygrane konkursy fotograficzne  w ramach wspólnoty mieszkaniowej Bydgoszcz Leśna :)

Gdzie można znaleźć twoje prace?

Nie mam strony, nie publikuję zdjęć w internecie, zatem nie łatwo o to, by przyjrzeć się im z bliska. Do dziś nie wiem, czy raczej zaleta, czy wada.

jutro:

Marzenie – co lub kogo chciałbyś sfotografować najbardziej, a najtrudniej o realizację?

Moja mamę, kiedy była młoda, radosna, piękna, miała burzę włosów i podrywała chłopców. Lata sześćdziesiąte. To był chyba fajny czas na fotografowanie. Więcej w tym wszystkim było namiętności i przygody. Wiem, że trąci to nostalgią, a czasy takie, że trzeba iść do przodu…, ale pewnie się już nie zmienię.

Jakie masz plany fotograficzne?

Marzy mi się pobyt w Debre Damo, najstarszym etiopskim klasztorze. Długi pobyt. Żeby tam się dostać, trzeba  przemierzyć kawał Afryki a potem wspiąć się po 20-metrowej linie na płaskowyż. Byłem tam już kilka razy. I zawsze za krótko. Jest tam pewna tajemnica lat odległych. Jeśli mi się uda i zrobię czarno-białe zdjęcia, pewnie spotkamy się na gali za rok. Tak nagrodo-twórcze jest to miejsce.

park maszynowy:

Czym fotografujesz?

Canon 5D.

Ulubiony obiektyw?

Canon 50, 1.4

Rawy czy Jpg?

Mogę zapisywać zdjęcia w obu. I czynię to. Raw-ów jednak nie wykorzystuję na razie. Czyli bardziej, mimo wszystko, jpg.

W jakim programie obrabiasz zdjęcia?

W żadnym.

Dziękuję za udzielenie odpowiedzi, WFranus

 

Brak komentarzy »

Brak komentarzy.

Kanał RSS z komentarzami do tego wpisu. TrackBack URL

Dodaj komentarz