Kategoria: Blog  21 lutego 2011

Uwaga budynek!

Opera w Sydney
Opera w Sydney. Autorzy: Jørn Utzon i Ove Arup. Przepraszam autorów budynków za operą, za brak umieszczenia ich nazwisk w podpisie zdjęcia. Projektanta taksówki wodnej też przepraszam. fot.: Wojciech Franus

Ciekawostka. Zadzwonił do mnie zrozpaczony uczestnik konkursu fotograficznego National Geographic z dramatyczną prośbą o usuniecie zdjęcia jego autorstwa z bazy konkursu. Przyznam, że bardzo mnie to zaskoczyło, w dobie nieograniczonej dystrybucji fotografii, facebooków, flickrów, naszychklas itp itd usuwanie zdjęcia na życzenie autora jest dosyć niespotykane. Jeszcze większe było moje zdziwienie, kiedy dowiedziałem się jaka jest przyczyna tej wyjątkowej prośby. Otóż zainteresowany zgłębia obecnie tajniki polskiego prawa i w prawie autorskim natknął się na kuriozalny zapis. Otóż w przypadku, gdy na zdjęciu znajduje się budynek, autor zdjęcia jest zobowiązany do umieszczenia w podpisie do fotografii imienia i nazwiska autora projektu architektonicznego rzeczonego budynku. Na zdjęciu konkursowicza był właśnie budynek, ale kto jest jego autorem/architektem fotograf nie wie i w żaden sposób nie potrafi tej informacji odszukać. Niespotykane! Rozumiem, że lobby architektów jest w naszym kraju silne (rozmach inwestycyjny widoczny na naszych ulicach na to wskazuje) ale skąd pomysł, by w prawie autorskim, w sekcji fotografia szczególnie podkreślić akurat autora sfotorafowanej budowli. Robiąc zdjęcie na ulicy, nie sposób uniknąć wykonania zdjęcia dzieł architektonicznych. Ale nawet nie o to chodzi. Dlaczego architekci mieliby zasługiwać wyjątkowe traktowanie. W końcu większość przedmiotów (w zasadzie wszystkie) które nas otaczają, a zostały wykonane przez człowieka mają swojego autora, czyli podlegają prawu autorskiemu. Krzesło na którym siedzi modelka (krzesła to często bardzo autorskie dzieła) samochody (projekty ich karoserii, czasami są droższe niż zyski ze sprzedaży auta. A nie trzeba być wyjątkowym znawcą motoryzacji, by docenić piękno niektórych modeli,  ktoś nad nimi rzeczywiście długo pracował) a nawet układ roślin w parku czy klocki, którymi bawi się uśmiechnięty na zdjęciu bobasek. Wszystko ma swojego autora i zwracanie uwagi jedynie na architektów jest niczym nie uzasadnionym zawężeniem problematyki i traktowanie innych twórców po macoszemu.

Jak ktoś by mnie zapytał czym jest szaleństwo ustawodawcze, to chyba ten zapis bym przedstawił jako przykład. Zapis tyleż intrygujący i pełen szacunku do dzieła, co kompletnie nieegzekwowalny. No bo jak? O ile znaczące i wybitne dzieła architektoniczne sa powszechnie znane i odszukanie ich autora nie stanowi problemu, to co robić, gdy zrobimy zdjęcie jakiegoś biurowca (dużo tego ostatnio) albo nie daj Bóg przyjdzie nam do głowy zrobić zdjęcie sokoła nad dachem jakiegoś apartamentowca. Jesteśmy w kropce, zdjęcia nie możemy wykorzystać, bo nie wiemy kto jest autorem tego dachu. A w świetle prawa, budynki te powinny być uznane za dzieła autorskie i powinno to być na zdjęciu podkreślone. Albo wyobraźmy sobie teraz rzesze prokuratorów ścigających fotografów, za to że nie umieścili odpowiedniego napisu na zdjęciu. Albo proces sądowy o pomylenie inżyniera Kowalskiego z inżynierem Nowakiem, na zdjęciu z wakacji turysty Malinowskiego, który umieścił w picassie (i udostepnił je światu) cały zestaw półaktów swojej żony na basenie z widokiem na hotel, zaprojektowany przez jednego z wymienionych inżynierów (jakby nasze sądy nie miały co innego do roboty).

Jedyna nadzieja, że wspomniany na wstepie konkursowicz się pomylił albo ja źle zrozumiałem. Mimo wszystko lepiej przyznać się do pomyłki i błędu niż zaakceptować ten ustawodawczy potworek.

 

6 komentarzy »

  1. A czy jak sfotografuję budynek własnego projektu, umieszczę zdjęcie w sieci i nie wymienię w tytule własnego imienia i nazwiska (bo na przykład, nie ma się czym chwalić), to sam się będę musiał podać do sądu???? ;-)

    Komentarz by JendrekPI — 21 lutego 2011 @ 15:29

  2. Mogę się mylić i nie chce mi się szukać ale niektóre budynki można fotografować tylko gdy się wykupi pozwolenie .Na terenie naszego kraju można fotografować wszystkie budynki z wyłączeniem tych na których znajduje się tabliczka „zakaz fotografowania ” Pozostałe budynki możemy dowolnie fotografować jeśli robimy to z miejsca publicznego ,należącego do Skarbu Państwa.Taki przykład :chcemy sfotografować dom Pana Wojtka ,możemy to zrobić z drogi publicznej ,ale nie możemy wejść na posesję i zrobić to stojąc na trawniku który należy do Pana Wojtka

    Komentarz by glavo — 21 lutego 2011 @ 17:59

  3. Dopełniając komentarz Glavo – pies jest pogrzebany w idei zdjęcia. Jeśli wykonujemy zdjęcie w celach komercyjnych a budynek (obiekt) jest głównym elementem tego zdjęcia (np. zdjęcie reklamowe, w szczególności promocyjne – tak jak minister Grad wówczas w AWS, fotografował się na tle budowanej obwodnicy Tarnowa mimo iż jego firma nie prowadziła tej inwestycji)to wtedy powinno się przywołać twórców budynku a najlepiej poprosić administratora o pisemną zgodę.

    Natomiast zdjęcie w którym budynek „po prostu jest” w tle już takich wymogów nie stawia.

    Osobną kwestią są zdjęcia „dydaktyczne” jak choćby to prezentowane przez naszego gospodarza – wtedy istotnie pokusił bym się o przedstawienie twórców, nawet jeśli nie stanowi to obowiązku prawnego, to jednak jest przejawem dobrych obyczajów.

    Komentarz by maciejmakro — 22 lutego 2011 @ 09:25

  4. Hmm… no to przypuśćmy, że robię kilka zgrabnych fot kilku ciekawych nowoczesnych budynków i w swoim e-portfolio stronie www piszę tak: „Specjalizuję się w fotografii architektury. Z przyjemnością uwieczniałem m.in. dokonania inżyniera Adama Kowalskiego oraz znanego architekta Jana Nowaka”*.
    I teraz Kowalski z Nowakiem przychodzą do mnie z pretensjami, jakobym sugerował, ze dla nich pracowałem. A ja im na to „Panowie, sami wiecie… ustawa o podawaniu nazwisk architektów pod zdjęciami” :)

    *dla bezpieczeństwa (ust. o ochr. dan. osob.) nadmieniam że zbieżność nazwisk jest przypadkowa ;)

    Komentarz by Kamileo — 24 lutego 2011 @ 18:01

  5. literówka? „sfotorafowanej” czy sfotografowanej.

    Pozdrawiam.

    Komentarz by czytelnik — 14 września 2011 @ 17:30

  6. Fajnie,że poruszono kwestię praw autorskich.Ostatnio nawiedziły mnie też wątpliwości,co do publikowania zdjęć zrobionych w miejscach publicznych,na których widoczne są twarze osób.Np.na ulicy,albo plaży.Chciałbym prosić(i proszę)o kompetentną odpowiedź na ten temat.

    Komentarz by jar55 — 5 lipca 2015 @ 22:03

Kanał RSS z komentarzami do tego wpisu. TrackBack URL

Dodaj komentarz