Kategoria: Fotografia  17 listopada 2014

TIP 14

014 Porada Franusa

RAWy – postrach amatorów, konfuzja dla wielu zawodowców. Zapełniają karty, zmuszają do korzystania z programów graficznych i na domiar złego mogą być niezbitym dowodem w sądzie. Co bardziej „kreatywnym” fotografom spędzają sen z powiek. Nie ma nic gorszego niż usłyszeć od redaktora, nie dowierzającego w nasz talent: „Pokaż RAWa!”.

O co chodzi z tymi RAWami? Najprościej rzecz ujmując, RAW jest czymś, co można przyrównać do klasycznego negatywu. Tak jak dawniej negatyw był jedynym oryginalnie naświetlonym zdjęciem, a odbitka wyłącznie odwróconą kopią negatywu, tak RAW jest jedynym oryginalnie ściągniętym z matrycy sygnałem, który dopiero po przetworzeniu przez odpowiedni program staje się zdjęciem. Podobieństwo czysto metaforyczne, bo o ile negatyw zawiera wszystkie informacje o zdjęciu ukryte w naświetlonych cząstkach bromku srebra, to RAW zawiera jedynie ich część, ale za to na tyle ważną, że pozwala na odtworzenie wszystkich informacji o tym, co sfotografowaliśmy.

Obraz cyfrowy jest wypadkową określonych właściwości naszego sprzętu. Część tych właściwości jest analogowa (wszystko co powstaje w wyniku przejścia światła przez obiektyw), a część cyfrowa (przyjmijmy, że wszystko co powstaje z zamiany wiązki światła w sygnał elektryczny na matrycy). O ile właściwości analogowych nie możemy zmienić (ogniskowa obiektywu, ostrość, głębia ostrości) to już to, co jest cyfrowe, jest całkowicie modyfikowalne. I właśnie na tej specyfice obrazu cyfrowego opiera się koncepcja RAWa: zarejestrujmy z obrazu wszystko, co analogowe, a to, co jest cyfrowe, dodajmy dopiero w komputerze, korzystając z odpowiedniego oprogramowania. A co w naszym obrazie jest cyfrowe? To znaczy, czego RAW nie zapisuje?

RAW nie zapisuje: koloru, temperatury barwowej, czułości i ekspozycji (oraz wielu innych wypadkowych tychże, takich jak tinta, kontrast itd., itp.), a co za tym idzie, w procesie postprodukcji (czyli już na komputerze) te składowe zdjęcia możemy dodać. Daje nam to nieograniczone możliwości twórcze, bo możemy bardzo precyzyjnie określić zakres barw, które nas otaczają (co bardziej wprawni w komputerach mogą nawet skorygować zdjęcia, przy mieszanych źródłach światła – co dla aparatu w trakcie fotografowania jest niemożliwe), ekspozycję (czasu i przysłony nie zmienimy, ale już EV jak najbardziej, operując znacznie szerszym zakresem czułości).

RAWy jednym słowem są najdoskonalszym pomysłem, jaki powstał w związku z fotografią cyfrową. Dzięki nim wreszcie możemy w pełni odwzorować rzeczywistość taką, jaka jest, lub zmienić ją tak, jak my chcemy – czyli spełnienie marzeń każdego fotografa: od najwierniejszego dokumentalisty po najbardziej bogatego w fantazję artystę.

(Obecnie RAWy jedynie dają takie możliwości jeśli chodzi o zakres parametrów cyfrowych, ale kto wie, może pewnego dnia będą miały również możliwość zapisu dowolnej ostrości i dowolnej głębi? Prace nad tym trwają. I pewnie szybciej to nastąpi niż będziemy poruszać się odrzutowymi hulajnogami).

 

 

Brak komentarzy »

Brak komentarzy.

Kanał RSS z komentarzami do tego wpisu. TrackBack URL

Dodaj komentarz